„Szkolenie z zakresu usług gastronomicznych ze szczególnym uwzględnieniem kuchni francuskiej”

Projekt skierowany do osób zatrudnionych na umowę o pracę na terenie województwa Warmińsko – Mazurskiego.

Cel projektu

Celem projektu było podwyższenie kwalifikacji i umiejętności zawodowych osób z regionu Warmii i Mazur w zakresie gastronomii. Projekt skierowany był do osób dorosłych, pracujących, wykazujących chęć kształcenia i doskonalenia się.

Etapy rekrutacji

  1. Wypełnienie i dostarczenie (pocztą lub osobiście) do biura projektu karty zgłoszeniowej.
  2. Telefoniczne powiadomienie o zakwalifikowaniu się do udziału w szkoleniu i jego terminie.

Program przewidziano dla 104 uczestników. Każdy z nich wziął udział w trwającym 5 dni szkoleniu, po 8 godzin dziennie – na każdego uczestnika przypadło 40 godz. szkolenia.

W programie przewidziano 13 cykli szkoleniowych. W każdym z cykli przeszkolona została jedna 8-osobowa grupa.

Szkolenie prowadzone było przez wysokiej klasy francuskiego specjalistę.

Finansowanie

Projekt finansowany przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego (www.efs.gov.pl, www.europa.eu.int) oraz z budżetu państwa w ramach Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego - Działanie 2.1.


Europejski Fundusz Społeczny... od kuchni

Rozmowa z Jarosławem Ambroziakiem, koordynatorem projektu szkoleniowego z zakresu kuchni francuskiej realizowanego w ramach Działania 2.1 ZPORR

Rafał Bezuch: Jakie są założenia Państwa projektu?

J.A.: Chodziło nam o wyposażenie w profesjonalne umiejętności pracowników restauracji oraz hoteli. To był główny cel projektu. Mogą w nim brać udział również osoby nie związane z branżą. Obserwując poczynania specjalisty z Francji można śmiało stwierdzić, że założenia zostaną zrealizowane.

RB: Wśród uczestników szkolenia są nie tylko zawodowi kucharze?

J.A.: Tak. Zgłosiły się do nas nie tylko osoby pracujące w gastronomii ale również inne osoby deklarujące chęć podniesienia swoich umiejętności kulinarnych. Jedna z uczestniczek pracuje jako pomoc domowa. Umiejętności, które nabędzie ta pani na naszym szkoleniu pozwolą jej na lepsze wykonywanie swojej pracy.

RB: Po co na Warmii i Mazurach kuchnia francuska? Czy nie lepiej promować potrawy regionalne?

J.A.: W przyszłości planujemy realizację szkolenia dla kucharzy z zakresu polskich przepisów regionalnych. Wiemy jednak, że Warmia i Mazury to region turystyczny i oprócz Polaków mamy również gości z innych państw. Chcą oni skosztować nie tylko naszej kuchni ale również potraw charakterystycznych dla stołów innych krajów europejskich. Jednym słowem różnorodność oferty kulinarnej w połączeniu z wysokim standardem ma wpływ na atrakcyjność naszego regionu.

R.B. Kuchnia francuska uznawana jest za kwintesencję sztuki kulinarnej…

J.A: …z tego też względu zdecydowaliśmy się na taki charakter projektu. Warto dodać, iż umiejętności które nabędą uczestnicy szkolenia mają wartość uniwersalną. Najważniejsze jest tu opanowanie warsztatu pod okiem wybitnego specjalisty jakim jest nasz Mistrz Yvon Sigorel.

RB: Aby móc myśleć o realizacji projektu finansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego należy znać potrzeby rynku. W jaki sposób Państwo to zrobili?

J.A.: Najważniejsze były „głosy branży”. Przy Warmińsko – Mazurskiej Izbie Rzemiosła i Przedsiębiorczości działa od niedawna sekcja małej i średniej gastronomii. Jest to zrzeszenie przedstawicieli licznie działających na naszym terenie hoteli, barów oraz restauracji. To głosy członków sekcji zwróciły uwagę na potrzebę podwyższenia umiejętności w zakresie gastronomii. Pierwsze myśli skierowaliśmy w kierunku kuchni francuskiej.

Oprócz tego zrobiliśmy kilka spotkań roboczych sekcji w Izbie Rzemiosła i Przedsiębiorczości, w trakcie których restauratorzy sygnalizowali nam potrzeby regionalnego rynku. Te oczekiwania staramy się zaspokoić realizując nasz projekt.

Słuchamy głosów branży i na tym zbudowaliśmy ten projekt a w przyszłości następne.

R.B: Czy przy realizacji projektu współpracujecie z innymi organizacjami?

J.A. Mamy partnera – Izbę Rzemieślniczą z Bretanii, z którą podpisaliśmy porozumienie.

RB: Jaki wkład wniósł partner do projektu?

J.A.: Realizując szkolenia z zakresu kuchni francuskiej chcieliśmy żeby prowadził je specjalista „stamtąd”. Znaleźć takiego specjalistę w Polsce byłoby trudno. Warto zwrócić uwagę, iż w Bretanii funkcjonuje również sekcja małej i średniej gastronomii co znacznie ułatwiło nam nawiązanie współpracy. Również w przyszłości jeśli uda nam się zrealizować projekt z zakresu kuchni polskiej będziemy szukać partnera, który umożliwi nam skorzystanie z doświadczenia odpowiedniego kucharza.

RB: Jak doszło do nawiązania współpracy z tym partnerem?

J.A.: W marcu zrobiliśmy program pilotażowy, gdzie specjalista miał możliwość zaprezentowania się przed kilkoma restauratorami. Było to zrealizowane w formie kilkudniowego kursu. Po tym swoistym teście odpowiedzieliśmy szerszym projektem. W zawiązaniu współpracy pomógł nam Urząd Marszałkowski Województwa Warmińsko – Mazurskiego, który na poziomie samorządu zawiązał wcześniej współpracę z naszym dzisiejszym partnerem.

RB: Wiele projektów jest realizowanych wyłącznie przez jeden pomiot. Czy jednak można powiedzieć, że partnerstwo to „coś lepszego”?

J.A.: Szczególnie przy tego rodzaju projektach jak nasz, współpraca z innymi instytucjami ułatwia realizację przedsięwzięcia. Sądzę, że bez pomocy partnera z Bretanii byłby ogromny problem w znalezieniu specjalisty wysokiej klasy, który równie dobrze potrafi przekazać swoją wiedzę.

RB: A co z barierą językową?

J.A.: Mamy panią tłumacz, która doskonale potrafi przełożyć specyficzny język gastronomiczny. Myślę, że osoby uczestniczące w szkoleniu nie muszą się obawiać o to, że czegoś im nie powiedziano. Najważniejsze było dla nas to, by wiedza przekazywana przez fachowca nie różniła się w kwestii merytorycznej od pierwowzoru. Myślę że gdyby było inaczej te potrawy nie byłyby tak dobre.

Jeśli chodzi o dokumenty od partnera na początku był problem wynikający z różnic systemowych. We Francji nie ma urzędów, które byłyby adekwatne do instytucji polskich uprawnionych do wydawania wymaganych dokumentów. Trzeba było tworzyć substytuty takich dokumentów, które dopiero mogły być honorowane w Polsce.

RB: Stwierdził Pan, ze istnieje duże zapotrzebowanie na tego typu szkolenia. Wynika więc z tego że znaleźlibyście chętnych realizując taki projekt bez korzystania z pomocy unijnej. W opinii wielu osób skorzystanie z pomocy EFS jest obwarowane biurokracją i wieloma przepisami prawnymi. Czy wobec tego warto się trudzić?

J.A.: Nie byłoby możliwości realizacji takiego projektu bez dotacji z EFS przede wszystkim dlatego, iż koszt w przeliczeniu na jednego uczestnika jest bardzo wysoki. Uczestnicy naszego projektu nie ponoszą kosztów udziału w projekcie.

RB: Mimo skomplikowanych procedur udało Wam się uzyskać dotacje?

J.A.: Tak. Dzięki pomocy Wojewódzkiego Urzędu Pracy i funkcjonującego tam Punktu Informacyjnego EFS udało nam się stworzyć dobry projekt. Papierów jest dużo, ale można to przezwyciężyć.

RB: Co zyska Państwa organizacja w wyniku realizacji tego projektu?

J.A.: Przede wszystkim konsolidujemy branżę. Wychodzimy naprzeciw oczekiwaniom rynku pracy. Instytucje zrzeszone w naszej organizacji widzą konkretne korzyści jakie dają środki Europejskiego Funduszu Społecznego.

RB: Gdyby porównać projekt do potrawy, jakie „składniki” są najważniejsze na etapie „przyrządzania”?

J.A.: Sądzę, że najważniejsza jest skrupulatność przy tworzeniu i kompletowaniu dokumentacji wniosku. Jest to najsłabszy element tworzenia całego projektu. Dobry pomysł należy ubrać w ramy formalne. Jest to warunek otrzymania dotacji.

Tym, którzy planują skorzystać z pomocy EFS chciałbym powiedzieć, że pierwszy wniosek jest najtrudniejszy. W kolejnych część elementów powtarza się, a przy zwróceniu uwagi na drobne szczegóły uzyskanie dotacji jest łatwiejsze.

RB: Jaka potrawa najbardziej przypadła Panu do gustu?

J.A.: Kaczki. Myślę że to jest to co mi najbardziej smakuje. Mistrz kuchni przyrządza je wyśmienicie. Trzeba powiedzieć, że problemem było czasem znalezienie u nas niektórych składniki do potraw. Część z nich szef kuchni musiał przywieźć ze sobą.

RB: Zbliżają się święta, czy coś z kuchni francuskiej zagości na Pana stole?

J.A.: Udało mi się zdobyć kilka przepisów i sądzę że część elementów będzie można wykorzystać na wigilijnym stole. Z pewnością ryby w różnej postaci. Sądzę, że ich francuską wersję śmiało można postawić na świątecznym polskim stole.

RB: Taka integracja europejska na wigilijnym stole... Dziękuje Panu za rozmowę.


Yvon Sigorel - mistrz kuchni francuskiej

Przygotowywał potrawy dla prezydenta Francji Francis Mitteranda, ambasadora Japonii oraz wielu ministrów Republiki Francuskiej. Obecnie prowadzi szkolenie finansowane ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego.

Jak ocenia Pan przygotowanie uczestników kursu do wykonywania zawodu kucharza?

Zbyt wcześnie żeby odpowiedzieć na to pytanie. Ważne jest jednak by kucharz miał otwarty umysł. Prowadząc kurs staram się przekazać umiejętność przyrządzania potraw w jak najprostszy sposób. Kładę również nacisk na wykształcenie nawyku dążenia do perfekcji.

Czy prowadził pan podobne szkolenia realizowane przy wsparciu środków Europejskiego Funduszu Społecznego w innych krajach?

Oczywiście. Mnóstwo. Zarówno w mojej rodzinnej Francji a także w Belgii, Szkocji i wielu innych krajach. Dziś mam już takie doświadczenie w prowadzeniu tego typu kursów, że można by mnie wysadzić w jakimkolwiek zakątku świata i poradziłbym sobie.


Wypowiedzi uczestniczków kursu

Ewa Karwacka

„Nie trzeba pracować w restauracji aby te umiejętności były przydatne. Ja pracuję jako pomoc w domu Belga mieszkającego na Mazurach. Przygotowuję tam głównie potrawy kuchni francuskiej oraz azjatyckiej. Moim marzeniem jest otwarcie własnej restauracji, w której serwowane byłyby potrawy z całego świata. Uczestnictwo w tym kursie jest jednym z pierwszych kroków do zrealizowania tego marzenia”.

Robert Witkowski

„Pracuję w pizzerii i umiejętności które tu nabędę wykorzystam w mojej pracy. Nie chcę żeby to była zwykła pizzeria dlatego dbam o to by menu serwowane przez firmę, w której pracuję zapewniało bogactwo smaków. Umiejętności, które tu nabywam są takie „życiowe”. Przepis na potrawę można łatwo zdobyć, natomiast sposób jej przyrządzenia od strony praktycznej oraz sposób podania najlepiej wypracować pod okiem fachowca. Mistrz, który prowadzi szkolenie przekazuje wiele nowinek niezwykle cennych dla mojego warsztatu”.